Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Adrian Wielec

Rosyjskie sankcje przynajmniej do końca 2020 roku

24 czerwca 2019 roku Prezydent Federacji Rosyjskiej, Władimir Putin, podpisał dekret o przedłużeniu embarga na żywność z państw Unii Europejskiej do 31 grudnia 2020 roku. Postanowienia dekretu wejdą w życie 1 stycznia 2020 roku. Kolejne już wydłużenie, trwających od 2014 roku sankcji, odbyło się w atmosferze społecznej akceptacji wobec decyzji prezydenta.

Mimo dowodów, przedstawianych m.in. przez Natalię Wołczkową z Centrum Badań i Opracowań Ekonomicznych i Finansowych (CEFIR) oraz ekonomistów z Instytutu Gajdara,  świadczących o negatywnym wpływie embarga na rosyjską gospodarkę, kwestia ich podtrzymania zależy wyłącznie od rosyjskich elit rządzących i nie spotyka się z wyraźnym sprzeciwem, ze strony rosyjskiego społeczeństwa. Swoje zadanie w odpowiednim dla władz przekazie dotyczącym tej kwestii mają rosyjskie media, wywołując w opinii powszechnej przekonanie o niskiej szkodliwości embarga na gospodarkę kraju. Poza czynnikiem politycznym embargo miało stać się pomocne w kwestii częściowego uniezależnienia się kraju od dostaw żywności z Zachodu. W celu przezwyciężenia niekorzystnych skutków wprowadzonego zakazu importu niektórych produktów Rosja korzysta dodatkowo z szeregu alternatywnych sposobów jego ominięcia, m.in. sprowadza objęte embargiem produkty z krajów azjatyckich.

Embargo – odpowiedź na restrykcje Zachodu

Nieoficjalnie rosyjskie embargo były odpowiedzią na ustanowione wcześniej unijne sankcje personalne wobec Rosjan zaangażowanych w aneksję Półwyspu Krymskiego oraz na embargo gospodarcze zatwierdzone na posiedzeniu Rady do Spraw Zagranicznych UE, 23 czerwca 2014 roku. Dotyczyło ono jedynie towarów pochodzących z włączonego do Rosji Krymu, których przewóz do UE miał być od tego momentu zakazany.

Zgodnie z zapisami przyjętego przez Putina ,,Dekretu w sprawie stosowania niektórych specjalnych środków ekonomicznych w celu zapewnienia bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej”, obowiązującego od 7 sierpnia 2014 roku (w przypadku Polski od 1 sierpnia 2014 roku), Rosja zakazała importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z Unii Europejskiej oraz USA, Australii, Kanady i Norwegii.

Zachowanie Kremla w tym wypadku nie powinno zaskakiwać, gdyż już wcześniej korzystano z zakazu importu wobec państw prowadzących politykę niezgodną z interesami Rosji. Przykładem może być zakaz importu mięsa z Polski w 2005 roku, który był odpowiedzią na poparcie Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie przez polskie społeczeństwo oraz polityków. Już wtedy władze Rosji ukrywały rzeczywisty powód wprowadzenia embarga, twierdząc, że to naruszenie obowiązujących w Rosji norm fitosanitarnych było impulsem do zakazu importu.

Unijne sankcje wobec Rosji zostały ostatnim razem przedłużone 20 czerwca 2019 roku i obowiązywać mają do 23 czerwca 2020 roku. Każde przedłużenie unijnych restrykcji wiąże się z kontynuowaniem przez Kreml gospodarczego embarga. Władza w Rosji  nieoficjalnie oraz niezmiennie traktuje zakaz importu towarów z Zachodu jako kontratak wobec sankcji unijnych, dlatego ich przedłużanie jest według grupy rządzącej polityczną koniecznością, którą mieszkańcy Rosji powinni akceptować.

Wyższy cel rosyjskich sankcji

Celem przedłużania ekonomicznych sankcji, poza czynnikiem czysto politycznym, stała się chęć zmniejszenia zależności Rosji od zagranicznego importu produktów rolno-spożywczych. 30 stycznia 2010 r. prezydent Rosji Dimitrij Miedwiediew przyjął tzw. ,,Doktrynę Bezpieczeństwa Żywności”.

W tekście dekretu możemy przeczytać, że jego celem jest wsparcie „zrównoważonego rozwoju krajowej produkcji żywności i surowców wystarczającej do zapewnienia niezależności żywnościowej kraju”. Następnym krokiem do realizacji danego projektu było przyjęcie w lipcu 2012 r. ,,Planu Rozwoju Rolnictwa na lata 2013-2020”. Zgodnie z założeniami rozpoczęto budowę systemu dopłat bezpośrednich do priorytetowych gałęzi rosyjskiej branży rolno-spożywczej.

Mówiąc konkretnie o produkcji owoców, Federacja Rosyjska planowała po roku 2012 osiągnięcie wzrostu produkcji jabłek do poziomu 1 mln, w samym tylko graniczącym z Ukrainą regionie sadowniczym Biełgorodu. Taka produkcja mogłaby zaspokoić nawet 1/3 potrzeb mieszkańców Federacji Rosyjskiej.

Według danych urzędu celnego w 2013 roku import owoców kosztował Rosję ok. 6,2 mld dolarów, podczas gdy nawet 40% tych owoców można produkować w kraju. Fakt, że embargo ustanowione przez Rosje dotyczyło produktów szczególnie deficytowych na rosyjskim rynku wewnętrznym, może oznaczać, że międzynarodowa sytuacja pozwoliła Rosji na próbę częściowego uniezależnienia się od żywności importowanej. Władimir Putin na spotkaniu Ogólnorosyjskiego Frontu Narodowego stwierdził nadto, że to pozapolityczne czynniki są główną przyczyną przedłużania rosyjskich gospodarczych sankcji, oraz że ,,wszyscy producenci w kraju są zainteresowani, by ta sytuacja trwała jak najdłużej”.

Reeksport jako sposób na ominięcie embarga

Razem z wprowadzonymi sankcjami zauważono wzrost eksportu produktów rolno-spożywczych z Unii Europejskiej do Białorusi oraz importu tych produktów z Białorusi do Rosji. Nieoficjalnie w unijno-rosyjskiej wojnie sankcyjnej Białoruś zaczęła odgrywać rolę pośrednika w eksporcie żywności, której Rosja realnie potrzebuje. ,,Niektóre państwa Unii Europejskiej zaczęły wysyłać na Białoruś produkty bez ujawniania rzeczywistego kraju pochodzenia” stwierdził szef Rossielchoznadzoru, Siergiej Dankwert. Poza Białorusią takim procederem zajmuje się Serbia oraz Kazachstan.

W interesie wielu państw unijnych, przede wszystkim uzależnionej od eksportu owoców Polski, jest zapewnienie możliwości sprzedaży przeznaczonych na ten cel produktów. W Rosji natomiast istnieje zauważalna potrzeba sprowadzania wielu produktów spożywczych z Zachodu, co przyczyniło się do sytuacji, w której reeksport stał się faktycznie obowiązującą formą wymiany handlowej. Oficjalnie Rosja walczy z reeksportem z Białorusi, na co wskazują częste kontrole transportów prowadzone przez Rossielchoznadzor i niszczenie produktów pochodzących z niepewnego źródła. Proceder jednak trwa już od pięciu lat i jest kontynuowany, co świadczyć może o nieefektywności rosyjskiego systemu nadzoru nad importowaną żywnością lub świadomej aprobacie dla umiarkowanego reeksportu, żeby tylko na półkach rosyjskich sklepów nie zabrakło deficytowych towarów.

Rosyjskie embargo – przyczyna zubożenia Rosjan

Mówiąc o wpływie rosyjskiego embarga żywnościowego na samych mieszkańców Rosji, ocenia się, że największy, negatywny wpływ na gospodarkę sankcje miały przez pierwszy rok po ich wprowadzeniu. W tamtym okresie nastąpił znaczny skok cen oraz spadek konsumpcji. W kolejnych miesiącach udało się złagodzić następstwa embarga m.in. za pomocą alternatywnych kierunków importu i zwiększeniem dostaw z takich państw jak Białoruś.

Chociaż obecnie skutki nie są tak widoczne, jak w 2015 to nadal Rosjanie ponoszą koszty przedłużania sankcji. W 2017 roku szacowano, że utrzymywanie kontrsankcji wiąże się z kosztem około 4,4 tys. rubli rocznie na każdego mieszkańca Rosji. Najsilniej sankcje dotknęły klasę średnią oraz najuboższych Rosjan, jednak nie stało się to przyczyną sprzeciwu wobec decyzji władz – wprost przeciwnie, sondaże w 2014 roku wskazywały poparcie dla Władimira Putina na poziomie 80%. W kolejnych latach działalność Prezydenta nadal oceniana była pozytywnie przez większość Rosjan.

Jedną z przyczyn takiego stanu rzecz jest kreowanie Rosji na niesłuszną ofiarę zachodnich sankcji przez rosyjskie władze i media związane z elitami rządzącymi krajem. Szefowa telewizji Russia Today przekonywała, że Rosjanie są skłonni do rezygnacji z niektórych zagranicznych produktów w ramach protestu wobec prób pouczania i wywierania wpływów na Rosję. Dodatkowo w mediach pomijano informacje o wpływie rosyjskich sankcji na wzrost krajowych cen, jednocześnie przekonując o katastrofie gospodarek państw, na które Rosja nałożyła embargo.

 

 

Facebook Comments
Zdjęcie główne: Kremlin.ru

Tematy: tu i teraz, Rosja,
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY