Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Bartek Tesławski

Wybory w Rosji. Zwycięstwo władzy, porażka Jednej Rosji, sukces opozycji

Rosjanie 8 września ruszyli do urn, aby wybrać swoich reprezentantów we władzach lokalnych i chociaż do radykalnych zmian nie doszło, to na murze z hasłem “cała Rosja za Jedną Rosją” pojawiają się coraz bardziej widoczne pęknięcia.

W weekend Rosjanie wybierali część deputowanych do Dumy Państwowej, gubernatorów 16 regionów oraz członków władz lokalnych. Frekwencja na wyborach w skali całego kraju wyniosła według Centralnej Komisji Wyborczej 41,2%. W Moskwie natomiast ukształtowała się na poziomie zaledwie 21,66%.

Wyniki wyborów zdają się cieszyć zarówno zwolenników, jak i przeciwników rosyjskiej władzy. Rządzący mogą chwalić się utrzymaniem władzy w Moskwie oraz wszystkich stanowisk gubernatorskich. Opozycja natomiast, szczególnie w większych miastach, świętuje zaskakująco dobre wyniki, przy czym w Moskwie są one wręcz historyczne.

Częściowy sukces opozycji zdaje się być również sukcesem rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego. Szczególnie że w Moskwie wybory odbywały się na tle gwałtownych protestów związanych właśnie z niedopuszczeniem części kandydatów opozycji do uczestnictwa.

Chociaż wybory odbywały się na całej szerokości Rosji, to oczy wielu obserwatorów skupione były na dwóch “stolicach” Federacji, czyli Moskwie i Sankt Petersburgu. To właśnie na tych dwóch miastach swoje siły skoncentrowali polscy obserwatorzy, wyszkoleni przez Fundację Odpowiedzialna Polityka.

– Wybraliśmy te miasta, dlatego że wybory w nich wyglądały najciekawiej. Tylko tam nie do końca wiadomo było, kto wygra. Tymczasem pozostałe regiony, w których możliwa była obserwacja wyborów z wykorzystaniem zamontowanych w nich kamer, były najczęściej… nudne, gdyż wycięto z nich wszystkich silnych kontrkandydatów dla partii władzy Jednej Rosji. Te ciekawe regiony, gdzie można było oczekiwać bardzo widowiskowych fałszerstw, takich jak głosowanie wielokrotne, albo dorzucanie głosów, nie zamontowały niestety w tym roku kamer. – tłumaczy Mateusz Bajek, ekspert Fundacji Odpowiedzialna Polityka.

Duże zmiany w dużych miastach Rosji

Obserwując temperaturę protestów, które przetaczały się przez rosyjską stolicę tego lata, wielu obserwatorów zastanawiało się jak wyjątkowe będą to wybory. Mimo gorącej atmosfery, jeszcze w sierpniu trudno było spodziewać się masowego napływu moskwian do komisji wyborczych.

Częściowo dzieje się tak ze względu na strukturę mieszkańców Moskwy, z których wielu mieszka w niej bez rejestracji, co uniemożliwia głosowanie. Z drugiej strony moskwianie w przypadku wyborów często głosują nogami, a więc zamiast wybierać dla siebie najlepszego kandydata spośród dostępnych, rezygnują z udziału w wyborach. To również zmienia stołeczny krajobraz wyborczy, gdzie wielu mieszkańców tradycyjnie odpuszcza uczestnictwo (przy okazji ostatnich wyborów pisaliśmy o tym szerzej tutaj)

Na pierwszy rzut oka w Moskwie nie doszło do znaczącej zmiany. Rządzący utrzymali się u władzy, a szeroko rozumiana opozycja nie zdobyła większości.

— Z punktu widzenia procesu decyzyjnego w Moskiewskiej Radzie Miejskiej władza nie ma problemu. Opozycja zdobyła 20 mandatów na 45, a więc mniejszość. Tak więc parlament wciąż jeszcze pozostaje pod kontrolą Sobianina — wyjaśnia Aleksiej Gusiew, aktywista miejski i deputowany dzielnicy Czeriomuszki w Moskwie.

W stolicy mandaty zdobyli nie tylko przedstawiciele tzw. systemowej opozycji, ale również czterech deputowanych z ramienia opozycyjnej, liberalnej partii Jabłoko

— Jednak również wśród kandydatów formalnie reprezentujących Komunistów, bądź Sprawiedliwą Rosję, znajdują się tacy, którzy wykorzystali szyld partyjny wyłącznie po to, by mieć ułatwiony start w tegorocznych wyborach — zauważa Mateusz Bajek.

Sytuacja w innych dużych miastach Rosji jest inna niż w stolicy. W Petersburgu zdaniem obserwatorów, tak lokalnych, jak i międzynarodowych, doszło do fałszerstw, a finalnego wyniku wyborów nie udało się podać do momentu publikacji tego tekstu. W Irkucku czy Nowosybirsku Jedna Rosja poniosła porażkę wyborczą. W stolicy Buriacji Ułan-Ude trwają protesty, których uczestnicy nie uznają sukcesu przedstawiciela partii rządzącej i domagają się ponownego sprawdzenia przebiegu wyborów.

Wyborcze naruszenia i fałszerstwa

Obserwatorzy z Fundacji Odpowiedzialna Polityka przyjrzeli się m.in. komisjom wyborczym ukrywającym swoje działania przed spojrzeniem kamer. Problemem była często też jakość dźwięku na nagraniach, a także samo udostępnianie “streamu” z komisji, który nie pojawił się w dwóch regionach, w których kamery w komisjach wyborczych zamontowano. W Moskwie doszło również do trudnej do wyjaśnienia nieprawidłowości z frekwencją.

– Jeżeli chodzi o Moskwę to mamy pewne wątpliwości, bo wszyscy nasi obserwatorzy zaobserwowali frekwencję wyborczą niższą o ok 1 – 4 pp. niż oficjalna. Obecnie nie potrafimy tego wyjaśnić. Nie powinna to być kwestia błędu, bo chociaż można nie zauważyć jednej czy dziesięciu osób, to nie zauważyć 40 czy 70 już jest trudno. Szczególnie, jeżeli frekwencja wyborcza jest taka, że jedna osoba przychodzi do komisji raz na trzy minuty – tłumaczy Mateusz Bajek i dodaje – Chociaż mamy wrażenie, że coś jest nie tak w kwestii frekwencji, to nie mamy śmiałości, by alarmować w tej sprawie. Gdyby wygrał tam kandydat Jednej Rosji to to by miało znaczenie i pozwoliło pomyśleć o sprawdzeniu jak to się stało i dokładnym wyjaśnieniu tej sytuacji. Natomiast w warunkach wygranej opozycjonisty w tym okręgu wyborczym, zbytnie skupianie się na tym problemie byłoby na rękę fałszującym. Pamiętajmy, że w ubiegłym roku we Władywostoku anulowano przegrane przez Jedną Rosję wybory gubernatorskie deklarując, że to z powodu fałszerstw. Kolejne wybory Jedna Rosja oczywiście wygrała, również fałszując je, ale tym razem bardziej umiejętnie.

Porażka Jednej Rosji

Mimo rzeczywistego utrzymania władzy, rządzący Rosją muszą zmierzyć się z poważnymi problemami. Pierwszym z nich jest spadek zaufania do samej władzy oraz ogromny spadek popularności Jednej Rosji. Ten ostatni czynnik był na tyle widoczny jeszcze przed wyborami, że wielu decydowało się na start nie z ramienia partii Władimira Putina, ale udając kandydatów niezależnych.

Jedna Rosja przegrywa najdotkliwiej tam, gdzie opozycja potrafi się porozumieć

— Jedna Rosja słabnie. Natomiast ma to miejsce wyłącznie w tych miejscach, gdzie opozycja ma szansę się zorganizować. Tak dzieje się na przykład w dużych miastach jak Nowosybirsk, gdzie kandydat Nawalnego dostał 20% głosów. Mamy Kraj Chabarowski, w którym w tym roku mamy totalne „wypalenie ogniem” Jednej Rosji, która z tego regionu kompletnie zniknęła i praktycznie wszystko zdobyła LDPR. W Irkucku też Jedna Rosja poniosła dotkliwą porażkę — mówi Mateusz Bajek.

Wtóruje mu również Aleksiej Gusiew:

— Wyniki to istotny sygnał dla władzy. Wybory są istotne nie tyle ze względu na rozkład sił w Moskiewskiej Dumie, ile przez to, że wyborcy w swojej masie nie chcą głosować na Jedną Rosję, nawet uwzględniając znaczący “zasób administracyjny” tej partii. Dla władzy wielkim zmartwieniem jest to, że Nawalny może tknąć palcem nikomu nieznanych ludzi i uczynić z nich deputowanych (czasami wbrew ich woli).

Inteligentne głosowanie Nawalnego i zmiany społeczne w Rosji

Rozbudzający wyobraźnię sukces opozycji w Rosji wiele osób przypisuje idei “inteligentnego głosowania”, do którego wzywał swoich zwolenników Aleksiej Nawalny. Zamiast “głosować nogami” i odpuszczać udział w wyborach, Rosjanie otrzymali przekaz, aby głosować inteligentnie na kandydatów opozycji dopuszczonych do udziału w wyborach, którzy mieli największe szanse na pokonanie Jednej Rosji. W wyniku zabiegu Nawalnego dochodziło do sytuacji, gdy sukces odnosili kandydaci, którzy sami nie liczyli na zwycięstwo.

Co można zatem powiedzieć o wynikach opozycji? Zdaniem Mateusza Bajka najważniejsze jest to, że zobaczyła ona korzyści ze współpracy.

— Udowodniła sobie, i mam nadzieję, że to zapamięta, że ich współpraca pozwala osiągnąć cuda. Czyli w momencie, gdy przestają się gryźć, w momencie, gdy sytuacja przestaje przypominać Białoruś, gdzie białoruscy liberałowie się tłuką o to, kto dostanie 0,3%, to są w stanie pokonać słabnącą Jedną Rosję.

Bardzo ważne jest również przebudzenie się części społeczeństwa. Analiza frekwencji w Moskwie pozwala zauważyć, że mniej aktywne pozostawały tym razem regiony, gdzie zazwyczaj wygrywała partia władzy. Natomiast większą aktywność i mobilizację przejawiały grupy bardziej liberalne, a także ci związani z opozycją systemową. Coś się zatem zmienia. Można wyczuć powiew zmian, jednak trudno powiedzieć, czy to lekka jesienna bryza, czy oznaka zmieniającej się pogody.

Facebook Comments
fot. Vladimir Varfolomeev, źródło: https://www.flickr.com/photos/varfolomeev/9314924925/
Bartek Tesławski
Zastępca redaktora naczelnego Eastbook.eu

Internacjolog, Warszawiak i miłośnik Europy Wschodniej. Nieuleczalny białorusofil.

Kontakt: bartek@teslawski.pl

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY