Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Bartek Tesławski

Konfederacja Białorusi i Rosji? Kommersant dotarł do tajnego porozumienia o integracji dwóch państw

Rosyjski dziennik Kommersant dotarł do informacji o planowanym kształcie integracji Białorusi i Rosji. Według dziennikarzy stopień integracji ma być wyższy niż w Unii Europejskiej i przypominać konfederację dwóch państw.

Opublikowany na łamach rosyjskiego dziennika artykuł nie pozostawia złudzeń, że stopień integracji Rosji i Białorusi ma być bardzo głęboki. Od 1 stycznia 2021 roku na funkcjonować wspólny kodeks podatkowy. Od 2022 roku państwa mają funkcjonować w reżimie Państwa Związkowego.

Z rosyjskiego punktu widzenia wyrażonego w artykule jest to dobre rozwiązanie. Jak podkreśla sam autor, chociaż integracja ma się opierać na kwestiach podatkowych i gospodarczych, z pominięciem spraw wewnętrznych, to stopień integracji ma być głębszy, niż ma to miejsce w  Unii Europejskiej. Różnice potencjałów uniemożliwią jednak stworzenie związku równorzędnych partnerów.

Jak daleko zintegrują się Rosja i Białoruś?

Jak donosi rosyjski dziennik, program minimum to wspólny kodeks podatkowy, wspólny kodeks cywilny, wspólny rynek, unifikacja sposobu rozliczania nieruchomości czy wprowadzenie podobnych zabezpieczeniach społecznych — zbliżenie ich poziomów, a w przyszłości “równe prawa obywateli obydwu państw”. Ponadto wspólny nadzór bankowy, chociaż z zachowaniem dwóch oddzielnych banków centralnych, a także jeden regulator na rynku ropy, gazu i energii elektrycznej.

Jak ocenia autor tekstu Dmitrij Butrin, taki stopień integracji przewyższa ten, który łączy państwa wewnątrz Unii Europejskiej i faktycznie oznacza stworzenie od 2022 roku państwa konfederacyjnego na poziomie gospodarek. Równocześnie, zdaniem samego autora, wątpliwe jest zachowanie równowagi między partnerami w sytuacji, gdy gospodarka rosyjska jest 29 razy większa od białoruskiej.

Na razie nie są jasne losy wspólnego budżetu Państwa Związkowego. Wiadomo, że w 2021 roku ma dojść do integracji dwóch kolejnych kluczowych polityk — energetycznej oraz celnej. W tekście porozumienia nie wspomina się także o stworzeniu wspólnej waluty, jednak mowa jest o harmonizacji polityki makroekonomicznej, wspólnym systemie ochrony inwestycji, unifikacji kontroli nad walutami czy połączeniu systemów płatniczych.

Jak ocenia autor tekstu Dmitrij Butrin, taki stopień integracji przewyższa ten, który łączy państwa wewnątrz Unii Europejskiej i faktycznie oznacza stworzenie od 2022 roku państwa konfederacyjnego na poziomie gospodarek.

Jakie obszary nie zostały włączone do porozumienia? Przede wszystkim obrona, bezpieczeństwo państwa, sądownictwo, ochrona zdrowia, edukacja i ustrój wewnętrznych państw. Tutaj należy zaznaczyć, że w kwestii obrony i bezpieczeństwa obydwa państwa już i tak ściśle ze sobą współpracują, organizując między innymi znane w Polsce manewry „Zapad” czy obecnie trwające „Tarcza Związku”.

Wizja przyszłości czy polityczna wydmuszka?

Jak dalece projekt jest wiążący? Program integracji został parafowany przez dwóch premierów — Sarhieja Rumasa ze strony białoruskiej i Dmitrija Miedwiediewa ze strony rosyjskiej. Oznacza to, że dokument został wstępnie przyjęty przez obydwa rządy i jeżeli Rumas posiadał pełnomocnictwa do jego parafowania, to dokumentu nie można już w znaczącym stopniu zmienić.

Następnymi krokami, które dokonają się jeszcze w tym roku, będzie przygotowanie w listopadzie mapy drogowej, a następnie podpisanie programu integracji i harmonogramu przez głowy państw, czyli Alaksandra Łukaszenkę i Władimira Putina. Wówczas program integracji, wraz z założonym terminarzem, będzie wiązał obydwie strony. Wszystkie kroki prawne dla przeprowadzenia zespolenia mają zostać przygotowane w ciągu 2021 roku, a w 2022 państwa powinny zostać już połączone.

Eksperci, do których dotarł portal Tut.by z prośbą o komentarz, studzą emocje tak zwolenników, jak i przeciwników integracji Białorusi i Rosji. Aleksandr Czubrik, Dyrektor Centrum Badawczego Instytutu Prywatyzacji i Zarządzania, analizuje inne “wielkie projekty”, w które zaangażowana była Białoruś i które zakończyły się fiaskiem. Jak stwierdza Czubrik, bez wsparcia na “najwyższym poziomie” władzy nie może być mowy o realizacji programu. Przypomina, że zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami Białoruś miała “bezwzględnie” wprowadzić do rozliczeń bezgotówkowy rosyjski rubel od 1 stycznia 2003 roku, a od 1 stycznia 2005 przejść na rosyjską walutę w całości. Tak się oczywiście nie stało.

Mnogość planów integracji i “map drogowych” powoduje, że z każdym następnym dokumentem projekt integracyjny dwóch państw staje się coraz bardziej rozmyty.

Ekonomista Siergiej Czałyj również przyznaje, że mnogość planów integracji i “map drogowych” powoduje, że z każdym następnym dokumentem projekt integracyjny dwóch państw staje się coraz bardziej rozmyty. Równocześnie, po analizie potencjalnych korzyści i problemów stwierdza, że zaprezentowany program jest “sukcesem białoruskiej dyplomacji”, która przynosi państwu więcej korzyści niż szkód.

Białoruś sprzedana za ropę i gaz?

Mniejszą tolerancję względem projektu, który upublicznił Kommersant, wykazali białoruscy internauci. Na Facebooku profile “Мая Краіна Беларусь” czy satyryczny “Чай з малинавым варэннем”, które śledzi odpowiednio 20 000 i 30 000 użytkowników zapełniły się dzisiaj negatywnymi komentarzami:


Spośród białoruskich portali informacyjnych najwięcej uwagi publikacji Kommersanta poświęcił Tut.by oraz portale uznawane za opozycyjne — Belarus Partizan, Nasza Niwa i Naviny.by. Bardziej sympatyzująca z władzą Biełaruś Segodnia, podobnie jak rządowa agencja informacyjna Biełta nie zajęły się sprawą, a na stronach próżno szukać jakiegokolwiek materiału poświęconego temu tematowi.

Wiele negatywnych opinii można znaleźć w komentarzach. Na forum portalu Tut.by, w opiniach do tekstów o stopniu integracji z Rosją oraz do wypowiedzi ekspertów, widoczne jest oburzenie, złość lub rozgoryczenie sytuacją. Przeważają komentarze, że integracja z Rosją albo nie jest Białorusi potrzebna, albo nie w takim stopniu, jak ukazał to Kommersant.

Ejsmont: Suwerenność Białorusi jest święta

Na łamach agencji Biełta czy na oficjalnej stronie prezydenta Łukaszenki w Internecie brak jest jak dotychczas wypowiedzi rządowych na temat wycieku i publikacji rosyjskich mediów. Komentarza na prośbę Naszej Niwy udzieliła natomiast rzecznik prezydenta Białorusi Natalia Ejsmont.

Stwierdzenie Dmitrija Butrina o konfederacji rzeczniczka uznała za “dziennikarski frazes” i dodała, że fundamentem wszystkich procesów integracyjnych jest „teza o niezależności Białorusi i Rosji”. Równocześnie zaznaczyła, że niepodległość i suwerenność każdego państwa są święte, a cały proces integracyjny skupia się jedynie na kwestiach gospodarczych.

Ejsmont przekonuje, że integracja nie ma wychodzić poza kwestie współpracy gospodarczej. Proces nie zakłada bowiem tworzenia żadnych wspólnych organów. Według słów rzeczniczki Łukaszenki “program stanie się programem tylko wtedy, gdy zostanie podpisany przez prezydentów i tylko wtedy, gdy państwa będą na to gotowe”.

O tym, czy prezydenci obydwu państw będą na integrację gotowi, przekonamy się w grudniu, gdy ma dojść do podpisania dokumentów. Później okaże się, czy ujawniony program to kolejna polityczna wydmuszka, czy droga do realnej zmiany sytuacji za wschodnią granicą Polski.

Facebook Comments
Zdjęcie: źródło: http://kremlin.ru [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)]
Bartek Tesławski
Zastępca redaktora naczelnego Eastbook.eu

Internacjolog, Warszawiak i miłośnik Europy Wschodniej. Nieuleczalny białorusofil.

Kontakt: bartek@teslawski.pl

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY