Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Bartek Tesławski

Ojczyzna dobrej jakości – recenzja

6 listopada nakładem Wydawnictwa Czarne ukaże się zbiór reportaży o Białorusi zatytułowany “Ojczyzna dobrej jakości”. Czy książka przyniesie nowe spojrzenie na naszego wschodniego sąsiada?

O Białorusi w Polsce pisze się niewiele, ale trzeba oddać rozmaitym autorom, że w ostatnich kilku latach na rynku pojawiło się kilka ciekawych pozycji dotyczących tego kraju. Nowością w pisaniu o naszym wschodnim sąsiedzie jest częściowa rezygnacja z opisywania Białorusi przez pryzmat jej władzy czy systemu. Takim tropem poszedł Marcin Marczewski, pisząc “Koliste jeziora Białorusi”. Takim tropem chciała również pójść “Ojczyzna dobrej jakości”.

O Białorusi bez polityki

Zbiór reportaży pod redakcją Małgorzaty Nocuń miał pokazać

Ojczyzna dobrej jakości, Wydawnictwo Czarne

Ojczyzna dobrej jakości – okładka

Białoruś inną niż tą, którą znamy z mediów, a więc inną niż “kraj Alaksandra Łukaszenki” czy “Ostatnią dyktaturę Europy”. Podejście apolityczne nie poskutkowało jednak pominięciem tematów problemowych, stąd większość opublikowanych reportaży dotyka zagadnień trudnych. Jest więc reportaż o Kuropatach, o ostrej polityce antynarkotykowej na Białorusi, czy przesiedleniach po II wojnie światowej.

Obok reportaży o tematach podniosłych nie brakuje również tekstów podejmujących inne, ważne, ale nie tak głośne zagadnienia. W zbiorze wyróżnia się tekst o Anastazjowcach na Białorusi, czy bardzo ciekawy tekst o “mężczyźnie dobrej jakości” i poszukiwaniach mężów poza granicami kraju przez samotne Białorusinki. Sam tytuł reportażu stanowi zapewne nawiązanie do „Rosjanina ze znakiem jakości”, a więc określenia Białorusinów przez Łukaszenkę.

Część autorów zdecydowanie postarała się pokazać Białoruś inną niż ta, którą znają Polacy, w szczególności ci, którzy do naszego wschodniego sąsiada nigdy nie jeździli. Dobór tekstów każe przypuszczać, że autorzy mieli pełną swobodę w wyborze swoich tematów i bohaterów. Tym bardziej na uwagę zasługują ci z nich, którzy zdecydowali się wyjść poza zbiór tematów bardziej oczywistych i sięgnąć po Białoruś faktycznie nieznaną.

Perły i perełki

Większość tekstów w zbiorze zdecydowanie trzyma równy poziom. Równy oznacza również, że jedynie w kilku tekstach wyróżniał się unikalny styl autora. Na tle wszystkich tekstów najmocniej odcinał się stylem świetny tekst zamykający zbiór, pióra Ziemowita Szczerka “Reportaż z Bordurii, czyli o dobrych panach” oraz chaotyczny w swoim stylu tekst Alony Szabuni o Witebsku.

Na szczególną uwagę zasługuje tekst Kai Puto o obcokrajowcach mieszkających na Białorusi. Z wielu powodów uważam, że jest to najlepszy tekst w całym zbiorze. Autorka nie dość, że nie narzuca czytelnikowi swoich refleksji i pozwala przemawiać wyłącznie bohaterom, to jeszcze dobiera ich w taki sposób, że otrzymujemy kilka wizerunków Białorusi. „Nietutejsi” pozwalają spojrzeć na Białoruś oczami mieszkających tam obcokrajowców, których autorka znalazła pięcioro i są to spojrzenia niezwykle interesujące. Dla tego jednego tekstu warto „Ojczyznę…” przeczytać.

Na uwagę w zbiorze zasługują z pewnością te teksty, które dotykają tematów mniej znanych. Wśród nich reportaż o podwójnej tragedii wypędzonych z Polski Białorusinów. Z jednej strony tracili domy w dawnej ojczyźnie, z drugiej strony trafiali do sowieckiego piekła kołchozów od razu z łatką przybyszów z „pańskiej Polski”. Jest to tekst ważny, bo stanowi też wstęp do historii o odkrywaniu przez Białorusinów swoich korzeni, podchodzeniu do historii nie tylko przez pryzmat „wielkiej historii” ZSRR, ale tej małej historii jej mieszkańców. Dodatkowo stanowi pozytywną zapowiedź tego, że Białorusini jednak interesują się swoją historią i chcą, tak po ludzku, wiedzieć kim są, skąd się wzięli i czego doświadczali ich ojcowie i dziadowie.

Reporter moralizator

W przypadku reportaży o Europie Wschodniej wielu autorów decyduje się często na terapię szokową. Stara się pokazywać czytelnikowi, siedzącemu przeważnie bezpiecznie w jednym z europejskich miast i miasteczek problemy biedy, alkoholizmu czy okrucieństwa systemu, z którymi oni nie muszą się na co dzień zmagać. W przypadku Białorusi wielu decyduje się uderzać w takie tony, gdyż takie przede wszystkim funkcjonują skojarzenia z tym państwem.

I chociaż nie należy zamykać oczu na problemy, tak opisywanie obcych krajów przede wszystkim przez ich pryzmat wykrzywia obraz i sprawia, że reporter uniemożliwił nam zobaczenie całego obrazu. W sytuacji, gdy reportaż dotyka tematu, który w jakimś stopniu jest nam znany, ale ukazuje go zupełnie z innej strony, wówczas zyskuje niezwykłą wartość. Jednak gdy piszemy o kraju, którego nikt właściwie nie zna, to ryzykujemy, że nasza interpretacja stanie się w pewnym stopniu wystarczającym stanem wiedzy dla wielu czytelników.

Dlatego właśnie, o ile klamra zamykająca zbiór, czyli reportaż Szczerka jest doskonałym epilogiem całej opowieści, o tyle otwierający zbiór reportaż o paragrafie 328 Katarzyny Brejwo był dla mnie niezwykle zniechęcający. Tym bardziej że redaktor całego zbioru we wstępie zaczyna od słów “Ile można – myślę za każdym razem, czytając te same szablonowe analizy polityczne dotyczące Białorusi”. Po lekturze niektórych reportaży, co czyniłem przeważnie w autobusie, patrzyłem przez okno i zadawałem sobie to samo pytanie “Ile można?”. Ile można czytać o tym, jak to białoruski system usiłuje zniszczyć biednego obywatela, ile zapłakanych matek i żon można wysłuchać w tym temacie, a jak rzadko dziennikarz decyduje się, dla zrównoważenia poszukać osób, którym przy wszystkich wadach Białoruś się jednak podoba?

Na tle wszystkich reportaży w “Ojczyźnie” wyróżnia się tekst Alony Szabuni “O czym milczą pamiętniki (a tak by się chciało o tym opowiedzieć)”. Tekst o tyle nietypowy, że… sam do końca nie wiem, czego dotyczył, poza tym, że jego akcja rozgrywa się w Witebsku. Reportaż posiada bardzo chaotyczną strukturę, gdzie autorka opowiada o podróży przez Witebsk osoby, która wysiadła z pociągu relacji Warszawa – Moskwa. Podnosi się kilka wątków, większość dotyczy marnotrawstwa pieniędzy publicznych, aczkolwiek wnioski na samym końcu są nieprzystające do treści. Zestawienie „pomnikomanii” Witebszczan z na przykład wysypem pomników w Polsce mogłoby znacznie lepiej trafić do czytelników.

Po „Ojczyznę dobrej jakości” zdecydowanie warto sięgnąć. Nie tylko dlatego, że dobrych artykułów i reportaży o Białorusi jest mało, ale przede wszystkim dlatego, że to kawałek naprawdę dobrego dziennikarstwa. Chociaż autorzy czasami popadają w nadmierne moralizatorstwo i ewidentnie chcieliby, aby ich reportaż wpisał się w długą historię tekstów „walczących”, to „Ojczyzna…” pozwala obejrzeć Białoruś z wielu różnych, nietypowych stron. Dobra propozycja dla miłośników reportażu, a dla miłośników Białorusi cenna pozycja do małej, ale wartościowej kolekcji książek o tym fascynującym kraju.

 

Facebook Comments
źródło: Pixabay (CC0)
Bartek Tesławski
Zastępca redaktora naczelnego Eastbook.eu

Internacjolog, Warszawiak i miłośnik Europy Wschodniej. Nieuleczalny białorusofil.

Kontakt: bartek@teslawski.pl

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY